0
cart 8 maja 2026 22:13
A może i nie Wielkanoc, bo Wielkanoc w Grecji była tydzień po Polsce :)

Na północną Grecję czaiłem się od dawna. Uwielbiam Grecję poza sezonem - pusto, ciepło, tanio, świetne jedzenie, i czuć lokalny klimat. Chciałem polecieć na dłużej niż weekend, więc czaiłem się właśnie na Wielkanoc.
I o dziwo LOT rzucił niezapowiedzianą promocję i bilety do Salonik idealnie na szkolną świąteczną przerwę udało mi się dorwać po 500 zł. Koniecznie chciałem polecieć po 1 kwietnia, ponieważ wtedy ruszały już rejsy na Athos.Wiadomo, że tam warto byłoby pospacerować po klasztorach, ale ani nie było czasu, ani też nie można zabrać żony i dzieci.

Rano śniadanie w Polo, gdzie elegancko można zabrać dzieciaki i 2h lot benkiem do Salonik. W Alamo wziąłem Micrę automat i aż się zdziwiłem, że kiedyś mikroskopijny samochód teraz już tak urósł, że bez problemu zabiera się rodzinę z kabinówkami. Kierujemy się prosto do centrum, gdzie zjadamy późny lunch i oglądamy zabytki bizantyjskie. Saloniki to taki trochę szok jak stare zabytki wkomponowane są w nowoczesną miejską tkankę.

Jedno z najstarszych rzymskich budowli w mieście to Łuk Galeriusza - triumfalny łuk cesarza rzymskiego, ozdobiony płaskorzeźbami z kampanii wojennych.

Image

Image

Image

Oraz Rotunda - monumentalna, okrągła budowla z IV w., która służyła jako świątynia, kościół i meczet (z minaretem). Niestety już zamknięta i nie udało mi się wejść. Natomiast dało się pogłaskać kilku lokalnych mieszkańców, czyli koty :)

Image

Miasto jest także pełne bizantyjskich kościołów. Odwiedziliśmy kilka z nich, niestety tylko Hagia Sophia była otwarta w środku.

Image

Image

Image

Image

Image

Galeriusz był jednym z kluczowych władców późnego Imperium Rzymskiego i jednym z architektów systemu tetrarchii. Jego związek z Salonikami jest bardzo silny - w praktyce uczynił to miasto jedną ze swoich głównych rezydencji i centrów władzy.
Wybrał on Saloniki jako strategiczne miasto na skrzyżowaniu szlaków Bałkanów i Morza Egejskiego, ważny port i centrum administracyjne oraz miejsce łatwe do obrony i kontroli regionu. W praktyce uczynił je jedną ze swoich stolic cesarskich.

Zbudował tu wielki pałac, z którego niestety dużo nie zostało.

Image

Nabrzeże z Białą Wieżą na razie odpuszczamy, bo mamy być jeszcze tutaj ostatniego dnia. Apartament mamy 2 km od centrum, gdzie ulice wyglądają już na totalnie opuszczony industrial. Idziemy dość wcześnie spać, bo rano czeka nas dojazd do Uranupoli.Uranupoli to brama do Góry Athos. Dojeżdżamy dziurawą autostradą i krętą drogą Półwyspu Chalcydyckiego. To stąd ruszają statki na Mount Athos - autonomicznej republiki mnichów. Lądowego przejścia granicznego nie ma. Jesteśmy na godzinę przed opłynięciem naszego statku wycieczkowego (10:30) i cudem znajdujemy miejsce parkingowe na parkingu za wioską. Wioska to kilka ulic na krzyż i pełno infrastruktury turystycznej. Nie wyróżniałaby się zupełnie niczym, gdyby nie wspaniała bizantyjska wieża.

Wieża Prosforion powstała prawdopodobnie w XIV wieku jako część umocnień należących do klasztoru z Góry Athos.

Image

Przy nabrzeżu stoją już dwa promy, które dobijają do Athos, zabierają mnichów, ich samochody i sporo zaopatrzenia. My czekamy na nasz. Pogoda niestety robi się do bani. Co chwila są przelotne deszcze i jest dość zimno (11 stopni). Dopiero od jutra mamy mieć piękną pogodę.

Rejs wzdłuż wybrzeża i podziwianie monastyrów to jedyna opcja dla kobiet i dzieci. Oficjalnie na półwysep mogą dostać się tylko mężczyźni po uzyskaniu specjalnego pozwolenia. Można wtedy wędrować od monastyru do monastyru i spać w nich za darmo. Kilka osób z forum na pewno już było w ten sposób. Na półwyspie ponoć nie ma nawet zwierząt płci żeńskiej.

Wchodzimy na nasz statek jako jedni z pierwszych i zajmujemy strategiczne miejsca. Potem dobija wycieczka z autobusu i robi się ciasno. Ja idę z aparatem na górę. Jest dach, ale deszczyk zacina bokiem. No trudno.

Żegnamy Uranupoli i płyniemy w stronę pierwszych monastyrów.

Image

Zaczynamy od Klasztoru Konstamonitou z XI wieku. W klasztorze jest spora biblioteka na 110 rękopisów i 5000 ksiąg.
Z głośników lecą opisy wszystkich klasztorów, w 4 językach, więc można wszystkiego się dowiedzieć.

Image

Image

Image

Kolejny jest Monastyr Dochiariu. Założony w X lub XI wieku przez mnicha Eutymiusza, klasztor ten zajmuje dziesiąte miejsce w atoskiej hierarchii klasztorów. Monaster słynie z przechowywania w swojej bibliotece 545 rękopisów oraz ikony Matki Bożej „Szybko Spełniającej Prośby” (Panagia Gorgoepikoos).

Image

Image

Image

Image

Na półwyspie jest obecnie 20 utrzymywanych klasztorów, ale jest też dużo innych zabudowań - pustelni i skitów. Przez te 1000 lat trochę zbudowano.

Image

Klasztor Ksenofontos prezentuje się bardzo okazale. Charakterystyczny jest jego układ z wieloma kaplicami oraz zabytkowym katolikonem, który w 1766 roku został ozdobiony freskami przez malarzy Kostandina i Athanasa Zografi. Obecnie mieszka tu 30 mnichów.

Image

Image

Image

Image

Nagle płynie do nas łódka. Na pokład wchodzi dwóch mnichów. Jeden przez kolejną część rejsu odprawia modły i błogosławi pasażerów, którzy w większości podchodzili do niego pojedynczo. Drugi rozkłada kram na statku i handluje. Słynna jest głównie oliwa z oliwek uprawianych na Athos.

Image

Dalej mamy Monastyr św. Pantelejmona. Monaster jest historycznie związany z Rosyjskim Kościołem Prawosławnym i zamieszkiwany jest przez rosyjskich i ukraińskich mnichów. Kompleks wyróżnia się charakterystycznymi zielonymi dachami i złotymi kopułami, położonymi na tle gęsto zalesionego wzgórza. Dalej pada mżawka, więc zdjęcia nie wyszły jakoś super, ale coś tam widać.

Image

Nagle wyłania się Monastyr Simonopetra. To prawdopodobnie najbardziej spektakularnie położony klasztor na całym Athosie - wygląda jak średniowieczna forteca przyklejona do pionowej skały.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

A na dole jest Klasztor Grigoriu i jest poświęcony świętemu Mikołajowi. Został założony w XIV wieku, a w ciągu swojej historii był wielokrotnie niszczony przez pożary.

Image

Image

Image

Pogoda robi się dopiero jak wracamy. Opuszczają nas mnisi, a my po 3h dobijamy do brzegu. Bardzo fajna przygoda!

Po południu dojeżdżamy do Kavali, gdzie mamy nocleg. Miasto jest bardzo przyjemne o tej porze roku. Góruje nad nim twierdza, a w samym centrum jest akwedukt.

Image

Nasz nocleg jest zaraz za Kavalą, skąd przepięknie widać Rodopy.

ImageDziś w końcu piękna pogoda, na taką liczyłem w Grecji. Podjeżdżamy kilka kilometrów do Philippi. Przyjeżdżamy na samo otwarcie i jesteśmy pierwsi. Bilety w Grecji dla dzieci do lat 18 są bezpłatne, więc duży bonus jak się zwiedza z rodziną.

Image

Philippi to jedno z najciekawszych stanowisk archeologicznych w Grecji, i bardzo wielowarstwowe, ponieważ łączy historię starożytnej Grecji, Rzymu i wczesnego chrześcijaństwa.
To tu odbyła się Bitwa pod Filippi (42 p.n.e.) jako jedno z najważniejszych wydarzeń końca Republiki Rzymskiej. Było to starcie Oktawiana z Markiem Antoniuszem przeciwko zabójcy Cezara (Brutus, Kasjusz). W efekcie był to koniec Republiki i początek Imperium Rzymskiego.

Po bitwie Philippi stało się kolonią Rzymską.

To także tutaj Paweł Apostoł założył pierwszą wspólnotę chrześcijańską w Europie i ochrzcił Lidię (uznawaną za pierwszą chrześcijankę w Europie).

Na miejscu można zobaczyć teatr z IV wieku p.n.e, pierwotnie grecki i rozbudowany przez Rzymian.

Image

Image

Image

Są bazyliki (coś tam z nich zostało):

Image

Image

Image

No i oczywiście forum rzymskie z kolumnadami:

Image

Image

Image

Image

Ogólnie to całkiem niezłe wow. Jakby się nie przeczytało o historii to po prostu zwykłe ruiny, ale kontekst historyczny nieźle pomaga wszystko zrozumieć.

Zabieramy się w drugą stronę. Przed nami około 3h jazdy do Litochoro - bramy do Góry Olimp.

O górze chyba każdy słyszał na mitologii ;-)
Samo miasteczko jest bardzo ładne, a my siadamy w jednej z lokalnych knajp, gdzie dania główne są po 8 euro. Objadamy się po pachy i idziemy na punkt widokowy:

Image

Z miasteczka punkt chyba był najlepszy. Jedziemy jednak wgłąb i można jeszcze znaleźć ze dwa miejsca do zdjęć.


Dodaj Komentarz

Komentarze (3)

pabien 13 maja 2026 17:08 Odpowiedz
"Olimp" nie "Olympus" na litość boską!Par. 7 ust. 4 regulaminu forum"Użytkownicy Forum zobowiązani są komunikować się poprawnym językiem polskim"A i z mitologii znamy Olimp, Olympusa zaś skądinąd
cart 13 maja 2026 23:08 Odpowiedz
Faktycznie w tym przypadku po polsku powinienem napisać. Nie wiem co mi strzeliło z tą angielską nazwą :roll:
piekara114 14 maja 2026 12:08 Odpowiedz
cart napisał: Na półwyspie ponoć nie ma nawet zwierząt płci żeńskiej. Są, kury :D Zdjęcia się nie wyświetlają, a było widać te z pierwszego odcinka (zaraz po ich wrzuceniu).